Biuro rodzinne może być zbyt małe, by funkcjonować jak instytucja
Współczesne family office często czerpie swoją terminologię z dziedziny instytucjonalnego zarządzania inwestycjami. Rodziny powołują komitety inwestycyjne, zatrudniają specjalistów, budują portfele na rynkach prywatnych i porównują się z funduszami powierniczymi lub emerytalnymi, co może przyczynić się do zwiększenia dyscypliny, gdy znaczny majątek wymaga profesjonalnego nadzoru. Problemy pojawiają się, gdy stosunkowo niewielka organizacja próbuje odtworzyć każdy element dużej instytucji, mimo że brakuje jej kadr, skali działania i procesów niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania.
Fundusz emerytalny zarządzający dziesiątkami miliardów może sobie pozwolić na utrzymywanie wyspecjalizowanych zespołów zajmujących się analizą zarządzających, ryzykiem, operacjami, rynkami prywatnymi i zgodnością z przepisami, ponieważ każda z tych funkcji generuje wystarczającą ilość pracy, by zapewnić zatrudnienie wyspecjalizowanej kadrze. Natomiast jedno rodzinne biuro (family office) może zarządzać znacznym majątkiem, zatrudniając zaledwie garstkę specjalistów, co oznacza, że każdy dodatkowy proces instytucjonalny musi konkurować o ograniczoną uwagę.
Inwestycje prywatne szybko ujawniają tę sprzeczność. Rodzina może chcieć pozyskiwać bezpośrednie transakcje, oceniać fundusze private equity i monitorować istniejące spółki, podczas gdy niewielki zespół inwestycyjny nadal musi zarządzać portfelami papierów wartościowych, płynnością i relacjami z bankami. Włączenie inwestycji bezpośrednich może wydawać się atrakcyjne na poziomie alokacji aktywów, jednocześnie po cichu przekształcając niewielkie biuro w niedoborową organizację zajmującą się private equity.
Problem rzadko dotyczy inteligencji czy poziomu zaawansowania. W małych zespołach mogą pracować bardzo doświadczeni specjaliści, ale wiedza fachowa nie zapewnia nieograniczonych możliwości. Dyrektor ds. inwestycji analizujący nową transakcję może być jednocześnie odpowiedzialny za zarządzanie środkami pieniężnymi, spotkania z zarządzającymi oraz sprawozdawczość dla rodziny, co sprawia, że koszt alternatywny każdej dodatkowej strategii jest realny, nawet jeśli nigdy nie pojawia się w danych dotyczących wyników portfela.
Podobna tendencja do naśladowania może dotyczyć również zarządzania instytucjonalnego. Liczne komisje i formalne procesy zatwierdzania mogą wprawdzie zwiększyć odpowiedzialność, jednak biuro zatrudniające czterech doświadczonych specjalistów niewiele zyskuje na tworzeniu skomplikowanych struktur, w ramach których te same osoby wielokrotnie przedstawiają sobie nawzajem te same informacje pod różnymi nazwami spotkań.
Dobre zarządzanie polega na dostosowaniu złożoności decyzji do dostępnych zasobów. Rodzina może zastrzec formalną zgodę komisji inwestycyjnej dla znaczących alokacji środków i bezpośrednich transakcji, jednocześnie udzielając specjalistom jasnych upoważnień do rutynowych zmian w portfelu, co pozwala ograniczyć biurokrację bez osłabiania kontroli.
Outsourcing może przyczynić się do podniesienia jakości działania instytucji, o ile biuro dokona starannego wyboru. Zewnętrzni specjaliści mogą zapewnić wiedzę z zakresu podatków, prawa, cyberbezpieczeństwa, sprawozdawczości skonsolidowanej lub inwestycji, której utrzymanie we własnym zakresie byłoby kosztowne, co pozwala głównemu biuru skupić się na działaniach, w których znajomość samej rodziny stanowi przewagę.
Rodziny czasami sprzeciwiają się outsourcingowi, ponieważ prywatność i kontrola były jednym z powodów, dla których w ogóle zdecydowały się założyć biuro. Obawy te są uzasadnione, choć budowanie wszystkich kompetencji wewnątrz firmy może stwarzać inne ryzyko związane z koncentracją, gdy tylko jeden pracownik rozumie istotny proces. Zewnętrzni dostawcy mogą czasami zwiększyć odporność organizacji właśnie dlatego, że wiedza nie spoczywa już wyłącznie w rękach jednej osoby.
Technologia ma również wpływ na wymaganą skalę działania. Systemy do zarządzania portfelem pozwalają konsolidować informacje, których obsługa wymagała niegdyś znacznych zasobów kadrowych w działach administracyjnych, natomiast bezpieczne narzędzia do zarządzania przepływem pracy automatyzują procesy sprawozdawczości i zatwierdzania. Technologia ogranicza powtarzalne zadania, jednak wdrożenie złożonego oprogramowania instytucjonalnego może stać się kolejnym obciążeniem, gdy w biurze brakuje personelu odpowiedzialnego za utrzymanie jakości danych i właściwe zarządzanie systemami.
Złożoność inwestycji powinna zatem częściowo odpowiadać możliwościom organizacyjnym. Portfel obejmujący dziesiątki funduszy prywatnych, bezpośrednie udziały, produkty strukturyzowane oraz relacje z licznymi bankami może wydawać się zdywersyfikowany, ale jednocześnie wymaga intensywnego monitorowania, zarządzania wezwaniami do wpłaty kapitału, prac prawnych i sprawozdawczości. Uproszczenie portfela może przyczynić się do usprawnienia funkcjonowania samego biura, nawet jeśli założenia dotyczące oczekiwanej stopy zwrotu pozostaną niezmienione.
Oczekiwania rodziny stanowią dodatkowe ograniczenie, ponieważ biuro oferuje więcej niż tylko zarządzanie inwestycjami. W zależności od potrzeb rodziny pracownicy mogą zajmować się koordynacją nieruchomości, działalnością filantropijną, dokumentacją podatkową, organizacją podróży lub sprawami związanymi z sukcesją, co oznacza, że specjaliści ds. inwestycji mogą zostać wciągnięci w obowiązki, z którymi zarządzający aktywami w instytucjach nigdy by się nie spotkali.
Przed ustaleniem liczby pracowników rodzina powinna zdecydować, które funkcje rzeczywiście muszą być realizowane w biurze. Niektóre rodziny potrzebują przede wszystkim nadzoru nad inwestycjami, podczas gdy inne wymagają szerszej struktury operacyjnej, ponieważ działalność gospodarcza, nieruchomości i działania filantropijne generują ciągłe zadania administracyjne. Kopiowanie struktury innej rodziny bez zrozumienia tych różnic może skutkować niepotrzebnymi kosztami lub niewystarczającymi możliwościami operacyjnymi.
Biura obsługujące wiele rodzin stanowią jedną z alternatyw dla rodzin, które pragną korzystać z systemów na miarę instytucji, nie tworząc ich samodzielnie. Wspólne wykorzystanie infrastruktury przez kilku klientów pozwala na tworzenie bardziej wyspecjalizowanych zespołów oraz opracowywanie bardziej zaawansowanych raportów, choć rodziny rezygnują przy tym z pewnej elastyczności dostosowywania rozwiązań do własnych potrzeb oraz bezpośredniej kontroli.
Modele hybrydowe często okazują się bardziej sensowne niż którekolwiek z tych dwóch skrajnych rozwiązań. Rodzina może utrzymać niewielki wewnętrzny zespół odpowiedzialny za strategię, zarządzanie i koordynację, jednocześnie korzystając z usług zewnętrznych menedżerów i specjalistów w obszarach, w których skala działania przekłada się na większą efektywność. Biuro pozostaje centrum decyzyjnym rodziny, nie próbując przy tym pełnić roli każdego z usługodawców, z których korzysta.
Koszt należy oceniać w kontekście złożoności, a nie wyłącznie w odniesieniu do aktywów. Dwie rodziny o identycznym majątku mogą wymagać zupełnie odmiennych struktur organizacyjnych, jeśli jedna z nich posiada płynny portfel, a druga – działające przedsiębiorstwa, bezpośrednie inwestycje oraz nieruchomości w kilku jurysdykcjach. Mierzenie kosztów biurowych wyłącznie jako procentu aktywów może zatem zaciemniać obraz obciążenia operacyjnego, które je generuje.
Profesjonalizacja przyczyniła się do poprawy funkcjonowania family office, ponieważ zarządzanie wielkimi majątkami wymaga czegoś więcej niż nieformalnego podejmowania decyzji przy biurku założyciela. Kolejny etap wymaga wystarczającej pewności siebie, by odróżnić dyscyplinę instytucjonalną od naśladowania instytucji. Family office powinno wdrożyć procesy usprawniające podejmowanie decyzji, pozostając jednocześnie na tyle niewielkim lub prostym, by móc je właściwie realizować.


