Biura rodzinne

Biura rodzinne na nowo analizują ryzyko walutowe

Międzynarodowe rodziny od dawna akceptują ryzyko walutowe jako naturalną konsekwencję posiadania globalnych portfeli. Rodzina może posiadać amerykańskie akcje, europejskie nieruchomości, szwajcarskie konta bankowe oraz prywatne inwestycje w kilku jurysdykcjach, mierząc jednocześnie swój majątek w jednej głównej walucie i polegając na dywersyfikacji oraz długoterminowych horyzontach inwestycyjnych, które pozwalają zniwelować znaczną część wahań kursów między nimi. Wzrost niepewności związanej z kursami walut skłania family office do zbadania, czy to założenie nadal odpowiada zobowiązaniom, które ich portfele ostatecznie muszą sfinansować.

Ryzyko walutowe staje się łatwiejsze do zrozumienia, gdy weźmie się pod uwagę przede wszystkim wydatki rodziny, a nie jej aktywa. Rodzina mieszkająca głównie w Szwajcarii może pokrywać wydatki domowe, wypłacać wynagrodzenia i płacić podatki we frankach szwajcarskich, nawet jeśli znaczna część jej portfela inwestycyjnego jest denominowana w dolarach. Jeśli dolar znacznie straci na wartości, lokalna siła nabywcza tych inwestycji spadnie, niezależnie od tego, czy papiery wartościowe, które stanowią ich podstawę, osiągnęły dobre wyniki na rynku krajowym.

Rodziny posiadające kilka miejsc zamieszkania mają do czynienia z bardziej skomplikowaną sytuacją, ponieważ mogą mieć istotne zobowiązania w wielu walutach. Utrzymanie nieruchomości we Francji, koszty edukacji w Wielkiej Brytanii oraz zobowiązania biznesowe w Stanach Zjednoczonych tworzą odrębne strumienie wydatków, podczas gdy aktywa inwestycyjne mogą znajdować się z kolei gdzie indziej. Wyznaczenie jednej waluty jako waluty bazowej rodziny upraszcza zatem sprawozdawczość, niekoniecznie odzwierciedlając jednak dokładnie jej ekspozycję ekonomiczną.

Biura rodzinne mogą zacząć od sporządzenia zestawienia zobowiązań w podziale na waluty i horyzonty czasowe. Wydatki krótkoterminowe wymagają większej pewności, ponieważ rodzina nie może odroczyć podatków ani kosztów związanych z nieruchomościami tylko dlatego, że kurs walutowy uległ niekorzystnej zmianie, podczas gdy aktywa przeznaczone dla następnego pokolenia mogą wytrzymać znacznie większe wahania kursów walutowych.

Rezerwy gotówkowe mogą odzwierciedlać tę strukturę. Zamiast utrzymywać całą płynność w jednej walucie i dokonywać wymiany za każdym razem, gdy pojawiają się wydatki, oddział może utrzymywać rezerwy operacyjne dostosowane do przewidywalnych wydatków. Takie podejście ogranicza powtarzające się transakcje walutowe, zapewniając jednocześnie, że zobowiązania krótkoterminowe nie są niepotrzebnie uzależnione od sytuacji rynkowej.

Portfele inwestycyjne wymagają bardziej zróżnicowanego podejścia, ponieważ ekspozycja walutowa może przyczyniać się do dywersyfikacji. Zabezpieczenie każdego aktywu zagranicznego w walucie sprawozdawczej eliminuje jedno źródło zmienności, ale wiąże się z kosztami zabezpieczenia i może zniwelować zyski w przypadku osłabienia waluty krajowej. Wybór odpowiedniego zabezpieczenia zależy zatem od roli danego aktywa, a nie od ogólnego nastawienia do ryzyka walutowego.

Instrumenty o stałym dochodzie często stanowią najsilniejszy argument przemawiający za zabezpieczeniem, ponieważ inwestorzy posiadają obligacje między innymi w celu stabilizacji portfeli. Stosunkowo skromny zwrot z obligacji może zostać zniwelowany przez duże wahania kursów walut, co sprawia, że alokacja, która wydaje się defensywna, staje się istotnym źródłem zmienności. Inwestorzy na rynku akcji mogą tolerować większą ekspozycję bez zabezpieczenia, ponieważ oczekiwane długoterminowe stopy zwrotu są wyższe, a same spółki często generują przychody w kilku walutach.

Rynki prywatne utrudniają zabezpieczanie pozycji, ponieważ przepływy pieniężne pojawiają się nieregularnie. Fundusz private equity może żądać wpłat kapitału w ciągu kilku lat i zwracać go w nieprzewidywalny sposób poprzez wyjścia z inwestycji, co sprawia, że dopasowanie zabezpieczeń walutowych jest trudniejsze niż w przypadku portfela notowanego na giełdzie, którego wartość można na bieżąco obserwować. Biura rodzinne muszą znaleźć równowagę między dążeniem do ochrony a ryzykiem związanym z utrzymywaniem zabezpieczeń, których terminy nie odpowiadają już terminom inwestycji bazowych.

Nieruchomość tworzy kolejny naturalny związek między aktywami a zobowiązaniami. Rodzina, która posiada dom we Francji i spodziewa się dalszych wydatków denominowanych w euro, ma już zarówno aktywa, jak i przyszłe koszty w euro, co zmniejsza potrzebę traktowania wartości tej nieruchomości jako odosobnionego ryzyka walutowego. Spójne spojrzenie na bilans rodziny jako całość może zatem prowadzić do innych decyzji dotyczących zabezpieczeń niż analiza każdej inwestycji z osobna.

Zaciągnięcie kredytu otwiera dodatkowe możliwości, ponieważ zadłużenie denominowane w tej samej walucie co aktywa może stanowić częściowe naturalne zabezpieczenie. Międzynarodowe rodziny czasami strategicznie wykorzystują kredyty w związku z nieruchomościami, przedsiębiorstwami lub portfelami inwestycyjnymi, choć różnice w stopach procentowych i ryzyko refinansowania sprawiają, że samo dopasowanie walutowe nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy zaciągnięcie kredytu ma sens ekonomiczny.

Dolar amerykański zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ zajmuje niezwykle dużą część światowych portfeli inwestycyjnych. Rodziny spoza Stanów Zjednoczonych często posiadają znaczną ekspozycję na dolara w postaci akcji, inwestycji na rynkach prywatnych i środków pieniężnych, nawet jeśli stosunkowo niewielka część ich wydatków jest realizowana w dolarach. Okres większej niepewności związanej z tą walutą ma zatem wpływ nie tylko na rynek walutowy; może on również wpłynąć na siłę nabywczą znacznej części majątku zdywersyfikowanego na arenie międzynarodowej.

Strategiczny dywersyfikacja nie wymaga sporządzania prognozy kierunkowej. Family office nie musi precyzyjnie przewidywać, po jakim kursie dolar, euro czy frank szwajcarski będą notowane w przyszłym roku, aby zdawać sobie sprawę, że nadmierna zależność od jednej waluty stwarza ryzyko koncentracji. Zamiast tego może dostosować część portfela do znanych zobowiązań, pozwalając jednocześnie, by aktywa długoterminowe pozostały zdywersyfikowane na arenie międzynarodowej.

Systemy sprawozdawcze muszą uwidocznić tę ekspozycję. Skonsolidowany portfel może przedstawiać alokację geograficzną bez wyraźnego rozróżnienia walut, w których aktywa są wrażliwe pod względem ekonomicznym, natomiast sytuację mogą dodatkowo komplikować przedsiębiorstwa międzynarodowe, ponieważ waluta, w której są notowane na giełdzie, różni się od walut, w których osiągają przychody. Osiągnięcie idealnej precyzji jest nierealne, jednak family office powinno rozumieć główne ekspozycje na tyle dobrze, aby wiedzieć, które zmiany kursów walutowych mogłyby istotnie wpłynąć na siłę nabywczą.

Zarządzanie walutami powinno zatem stanowić część strategicznej alokacji aktywów, a nie taktyczny element dodawany po podjęciu decyzji inwestycyjnych. Międzynarodowe rodziny posiadają aktywa w różnych krajach, ponieważ wymaga tego dywersyfikacja, możliwości inwestycyjne oraz osobiste okoliczności; w związku z tym ich portfele muszą uwzględniać waluty, w których aktywa te będą ostatecznie finansować rzeczywiste potrzeby życiowe.