Renesans NFT
Tokeny niewymienne nie doprowadziły do szeroko zakrojonego cyfrowego renesansu, jaki niegdyś przewidywali ich najzagorzalsi zwolennicy. Stworzyły jednak trwałą metodę rejestrowania praw własności, dostępu i pochodzenia aktywów cyfrowych. Spekulacyjny boom z 2021 roku wprowadził NFT do domów aukcyjnych, społeczności graczy i kultury popularnej, ale spowodował również wycenę wielu projektów na nierealistyczne poziomy, których wartość zależała w dużej mierze od utrzymującego się popytu ze strony nowych nabywców. Kilka lat później rynek ten jest mniejszy, bardziej selektywny i w coraz większym stopniu skupia się na tym, czy dany token zapewnia znaczące prawo, doświadczenie lub powiązanie z artystą.
Zmiana ta jest widoczna zarówno w aktywności handlowej, jak i w pozycjonowaniu kulturowym. Serwis DappRadar odnotował w trzecim kwartale 2025 r. wolumen obrotu NFT na poziomie $1,6 mld oraz ponad 18 mln transakcji sprzedaży NFT, co wskazuje, że rynek pozostaje aktywny pomimo spadku w stosunku do wcześniejszych szczytów. Jednak łączny wolumen transakcji niewiele mówi o jakości lub trwałości popytu. Niedrogie aktywa związane z grami, cyfrowe przedmioty kolekcjonerskie oraz powtarzające się transakcje na platformach handlowych mogą generować znaczną liczbę transakcji, nie odtwarzając jednak rynku dzieł sztuki o wysokiej wartości, który dominował w nagłówkach mediów w 2021 roku.
Najważniejsze pytanie nie dotyczy już zatem tego, czy plik cyfrowy można powiązać z unikalnym tokenem w łańcuchu bloków. Zostało to już wykazane. Trudniejsze pytanie brzmi: co token daje swojemu właścicielowi, dlaczego inny nabywca miałby go cenić oraz czy związek między tokenem, dziełem sztuki i twórcą przetrwa zmiany dotyczące platform, technologii i nastrojów rynkowych.
Beeple zmienił rynek, ale nie wyznaczył jego przyszłości
Sprzedaż dzieła Mike’a Winkelmanna Everydays: Pierwsze 5000 dni Sprzedaż w domu aukcyjnym Christie’s w marcu 2021 roku pozostaje przełomową transakcją okresu boomu na NFT. Dzieło zostało sprzedane za $69,3 mln, dzięki czemu Beeple stał się jednym z najcenniejszych żyjących artystów na aukcjach i udowodnił, że dzieło czysto cyfrowe może osiągnąć cenę, którą dotychczas kojarzono z uznanymi postaciami współczesnej sztuki.
Transakcja ta miała znaczenie z kilku powodów. Dom aukcyjny Christie’s zapewnił tej sprzedaży rozgłos na miarę dużego domu aukcyjnego, bogactwo zgromadzone w kryptowalutach stworzyło nową grupę potencjalnych kolekcjonerów, a Beeple miał już liczną internetową publiczność, którą zyskał dzięki wieloletniemu publikowaniu obrazów cyfrowych. Cena odzwierciedlała raczej połączenie sztuki, technologii, reputacji w sieci oraz szybko rozwijającego się rynku kryptowalut, a nie nagłe odkrycie nieznanego artysty.
Wywołało to również oczekiwania, których nie dało się powtórzyć na szerszym rynku. Tysiące artystów i przedsiębiorców wyemitowało tokeny w nadziei, że sama rzadkość zapewni im wartość. Kolekcje gwiazd, generowane komputerowo zdjęcia profilowe oraz projekty różniące się od siebie w niewielkim stopniu przyciągały nabywców oczekujących szybkich zysków z odsprzedaży. Wiele tokenów charakteryzowało się słabymi prawami własności intelektualnej, niewielką wartością artystyczną oraz brakiem trwałego uzasadnienia dla ich posiadania po ustąpieniu zainteresowania spekulacyjnego.
Sprzedaż dzieła Beeple’a potwierdziła możliwość kolekcjonowania sztuki powstałej w formie cyfrowej, ale nie wykazała, że każdy obraz w postaci tokenu stanowi znaczące dzieło sztuki lub aktywo finansowe. Różnica ta stała się bardziej wyraźna, gdy ceny kryptowalut spadły, obroty na rynku osłabły, a nabywcy zaczęli dokładniej oceniać dzieło, artystę oraz warunki własności.
NFT to nie samo dzieło sztuki
Token niewymienialny to zapis w łańcuchu bloków, który pozwala zidentyfikować konkretną jednostkę cyfrową oraz dokumentować transfery między portfelami. Może on zawierać lub odnosić się do informacji związanych z obrazem, filmem, utworem muzycznym, elementem gry lub aktywami fizycznymi. Token jest unikalny w ramach swojego systemu technicznego, jednak powiązane z nim treści często mogą być nadal przeglądane, pobierane lub kopiowane przez dowolną osobę.
Powoduje to częste nieporozumienia. Zakup NFT nie wiąże się z automatycznym przeniesieniem praw autorskich, praw do powielania ani kontroli komercyjnej nad danym dziełem. O ile warunki nie stanowią inaczej, artysta może zachować prawa własności intelektualnej, podczas gdy nabywca otrzymuje token oraz wszelkie ograniczone licencje z nim związane.
To rozróżnienie przypomina niektóre aspekty tradycyjnego kolekcjonerstwa. Posiadanie obrazu niekoniecznie daje kolekcjonerowi prawo do jego komercyjnego powielania. Na rynku cyfrowym rozróżnienie to jest jednak bardziej widoczne, ponieważ identyczne kopie obrazu mogą krążyć w sieci, podczas gdy posiadacz tokenu rości sobie prawo własności do określonego wpisu w łańcuchu bloków.
Kolekcjonerzy muszą zatem zrozumieć kilka poziomów własności:
- Token oparty na technologii blockchain: Nabywca zarządza tokenem za pomocą portfela cyfrowego i może go przekazywać zgodnie z zasadami obowiązującymi w sieci.
- Powiązane materiały multimedialne: Dzieło sztuki może być przechowywane bezpośrednio w łańcuchu bloków, w zdecentralizowanym systemie przechowywania danych lub na serwerze zewnętrznym.
- Prawa autorskie i prawa licencyjne: Zależą one od warunków umowy lub licencji ustalonych przez twórcę i nie są przekazywane automatycznie.
- Dostęp do platformy handlowej: Możliwość wyświetlania lub sprzedaży tokenu może zależeć od platform, które mogą zmienić swoje zasady lub zaprzestać działalności.
- Dodatkowe korzyści: Niektóre tokeny zapewniają dostęp do społeczności, wydarzeń, przedmiotów fizycznych, gier lub przyszłych wydań, choć spełnienie tych obietnic zależy od dalszych wyników emitenta.
Nie da się ocenić jakości inwestycji w NFT lub kolekcji bez przeanalizowania wszystkich pięciu elementów. Token poprawny pod względem technicznym może być powiązany z brakującym plikiem, niejasną licencją lub korzyściami, których emitent nigdy nie zapewnia.
Technologia blockchain poprawia śledzenie pochodzenia, ale nie potwierdza autentyczności każdego oświadczenia
Jednym z najsilniejszych argumentów przemawiających za NFT jest to, że łańcuchy bloków zapewniają przejrzystą historię tworzenia tokenów i ich własności. Kolekcjoner może sprawdzić, kiedy token został wyemitowany, z którego portfela pochodził oraz w jaki sposób przechodził z rąk do rąk kolejnych właścicieli. Może to poprawić weryfikację pochodzenia w środowisku cyfrowym, gdzie pliki mogą być w przeciwnym razie powielane bez widocznej historii transakcji.
Wiarygodność rejestru zależy wyłącznie od jakości wprowadzonych do niego informacji. Łańcuch bloków może potwierdzić, że dany portfel wyemitował token, ale nie jest w stanie samodzielnie udowodnić, że portfel ten należał do artysty lub że posiadał on uprawnienia do korzystania z danego dzieła. Oszuści emitowali tokeny powiązane z obrazami, których nie stworzyli, a przejęte konta były wykorzystywane do sprzedaży nieautoryzowanych aktywów.
Dom aukcyjne, galerie i uznane platformy handlowe nadal pełnią ważną funkcję, weryfikując tożsamość i budując zaufanie. Technologia blockchain nie zastępuje tych instytucji tak całkowicie, jak sugerowali jej pierwsi zwolennicy. Stanowi ona raczej dodatkową warstwę dokumentacji, która może uzupełniać umowy prawne, ekspertyzy autentyfikacyjne oraz reputację zawodową.
Porównanie z muzeum lub katalogiem dzieł należy zatem stosować z rozwagą. Instytucje kulturalne nie ograniczają się jedynie do rejestrowania transakcji. Oceniają one autorstwo, kontekst, stan i znaczenie. Łańcuch bloków rejestruje, co działo się z tokenem w ramach systemu; nie określa jednak, czy powiązany z nim obiekt jest autentyczny, ważny lub wartościowy.
Domy aukcyjne przyjęły NFT, ale nadal podchodzą do nich wybiórczo
W okresie boomu w 2021 roku domy aukcyjne Christie’s i Sotheby’s szybko wkroczyły na rynek sztuki cyfrowej. Ich zaangażowanie zapewniło tokenom NFT dostęp do uznanych kolekcjonerów, profesjonalnego marketingu oraz infrastruktury aukcyjnej. Pozwoliło to również domom aukcyjnym dotrzeć do nabywców wywodzących się ze środowiska kryptowalutowego, którzy zgromadzili znaczny majątek cyfrowy, ale mieli ograniczony kontakt z tradycyjnym rynkiem sztuki.
Od tego czasu relacje te stały się bardziej selektywne. Domy aukcyjne nadal oferują dzieła cyfrowe i biorą udział w dyskusjach dotyczących sztuki opartej na technologii blockchain, jednak NFT nie wyparły obrazów, rzeźb ani tradycyjnej sprzedaży internetowej. Szerszy rynek sztuki pozostaje zdominowany przez dzieła fizyczne, a Art Basel i UBS szacują, że globalna sprzedaż dzieł sztuki wyniesie $59,6 mld w 2025 r.
Sztuka cyfrowa stanowi niewielką część tego rynku, choć jej wpływ kulturowy nie ogranicza się wyłącznie do wartości osiąganych na aukcjach. Artyści coraz częściej łączą w swojej twórczości instalacje fizyczne, oprogramowanie, sztuczną inteligencję, wideo i systemy blockchain. Niektórzy wykorzystują NFT jako certyfikaty, narzędzia dystrybucji lub mechanizmy dostępu, zamiast traktować sam token jako kompletne dzieło sztuki.
Późniejsze wystawy Beeple’a ilustrują tę konwergencję. Jego twórczość wykroczyła poza pojedyncze pliki cyfrowe, obejmując instalacje fizyczne, maszyny, grafiki oraz dzieła łączące kulturę internetową z obiektami prezentowanymi w tradycyjnych przestrzeniach artystycznych. Sugeruje to, że trwały wpływ NFT może polegać nie tyle na zastąpieniu muzeów i galerii, ile na zapewnieniu artystom wywodzącym się ze świata cyfrowego dodatkowych sposobów dystrybucji i monetyzacji swoich dzieł.
Platformy handlowe zwiększyły dostępność i nasiliły spekulacje
OpenSea, Rarible, Blur i inne platformy handlowe umożliwiły artystom i twórcom emisję tokenów bez konieczności uzyskania uprzedniej zgody galerii lub domu aukcyjnego. Obniżyło to bariery wejścia na rynek i zapewniło artystom bezpośredni dostęp do międzynarodowych nabywców.
Ta sama otwartość utrudniała kontrolę jakości. Kolekcje można było tworzyć szybko, tożsamość użytkowników mogła pozostać anonimowa, a zachęty handlowe skłaniały ich do wielokrotnego kupowania i sprzedawania. Niektóre platformy handlowe nagradzały aktywność tokenami, przez co wolumen transakcji nie był wiarygodnym wskaźnikiem naturalnego popytu na kolekcjonowanie.
Transakcje fikcyjne stały się stałym powodem do niepokoju. Użytkownik mógł przenosić NFT między powiązanymi portfelami, aby stworzyć pozory aktywności lub zakwalifikować się do nagród oferowanych przez platformy handlowe. Chociaż firmy analityczne opracowały metody wykrywania podejrzanych transakcji, problem ten podkopał wiarygodność głównych danych rynkowych.
Konkurencja na rynkach ujawniła również kruchość systemu tantiem dla twórców. Pierwsze platformy NFT promowały tantiemy oparte na inteligentnych kontraktach jako sposób, dzięki któremu artyści mogli otrzymywać procent od każdej odsprzedaży dzieła. W praktyce egzekwowanie tantiem często zależało od zasad obowiązujących na danej platformie, a nie od nieodłącznej cechy samego tokenu. W miarę jak platformy rywalizowały o użytkowników, niektóre z nich obniżały wysokość tantiem lub czyniły je opcjonalnymi.
Była to ważna lekcja. Technologia blockchain pozwala zautomatyzować płatności, gdy dana transakcja jest zgodna z odpowiednią umową, ale nie może zmusić każdej platformy handlowej ani podmiotu realizującego prywatny transfer do przestrzegania warunków preferowanych przez artystę. Ważną rolę nadal odgrywają egzekwowalność prawna oraz zasady zarządzania platformą.
Tantiemy dla twórców dawały nadzieję, ale nie gwarantowały pewności
Tantiemy z tytułu odsprzedaży to jedna z najbardziej atrakcyjnych koncepcji związanych ze sztuką cyfrową. Tradycyjni artyści zazwyczaj nie otrzymują żadnego udziału w zyskach, gdy pierwszy nabywca odsprzedaje później dzieło za znacznie wyższą cenę. Okazało się, że kontrakty NFT oferują mechanizm, dzięki któremu twórcy mogą automatycznie uczestniczyć w rynku wtórnym.
Dla artystów, na których prace istnieje stały popyt, tantiemy mogą stanowić znaczące źródło dochodu. Twórca, który sprzeda swoje wczesne dzieło za skromną cenę, może odnieść korzyści w miarę wzrostu rozpoznawalności oraz obrotu tokenami przez kolekcjonerów. Może to lepiej zharmonizować interesy finansowe artysty z rynkiem związanym z jego twórczością.
Model ten ma kilka ograniczeń. Opłaty licencyjne mogą zniechęcać do handlu, gdy nabywcy postrzegają je jako dodatkowy koszt transakcyjny, a platformy mogą zdecydować się nie egzekwować ich. Artysta potrzebuje również aktywnego rynku wtórnego, aby dochody z odsprzedaży stały się znaczące. Większość kolekcji NFT nie jest przedmiotem wystarczająco częstego obrotu, by zapewnić stabilne przychody z opłat licencyjnych.
Artyści powinni zatem unikać opierania modelu biznesowego wyłącznie na przyszłej odsprzedaży. Bardziej przewidywalne źródła dochodów mogą stanowić sprzedaż pierwotna, prowizje, członkostwa, wydania fizyczne oraz usługi profesjonalne. Tantiemy należy traktować raczej jako potencjalną korzyść dodatkową, a nie jako gwarantowaną rentę.
Kolekcjonerzy powinni również odróżniać tantiemy od wartości inwestycyjnej. Projekt, który obiecuje hojne wynagrodzenie dla swojego twórcy, niekoniecznie jest atrakcyjny dla nabywców. Kluczową kwestią pozostaje to, czy istnieje trwały popyt na dzieło lub dostęp do niego, które reprezentuje token.
Przemiany energetyczne związane z Ethereum zmieniły debatę na temat ochrony środowiska
Krytyka środowiskowa stała się ściśle powiązana z tokenami NFT podczas boomu w 2021 roku, ponieważ wiele z nich zostało wyemitowanych i było przedmiotem obrotu w sieci Ethereum, gdy sieć ta nadal korzystała z mechanizmu proof of work. System ten wymagał znacznej mocy obliczeniowej i energii elektrycznej do weryfikacji transakcji.
Przejście sieci Ethereum na mechanizm „proof of stake” we wrześniu 2022 roku znacząco zmieniło te obliczenia. Zgodnie z opublikowaną przez Ethereum analizą energetyczną przejście to zmniejszyło roczne zużycie energii elektrycznej o ponad 99,98 procent. Transakcja NFT w sieci Ethereum po fuzji „The Merge” ma zatem zupełnie inny profil energetyczny niż transakcja przeprowadzona w ramach poprzedniego systemu.
Nie eliminuje to jednak wszystkich obaw dotyczących wpływu aktywów cyfrowych na środowisko. Centra danych, urządzenia i infrastruktura blockchain nadal zużywają zasoby, a inne sieci mogą stosować odmienne systemy weryfikacji. Wpływ NFT na środowisko zależy również od sposobu ich emisji, przechowywania i obrotu.
Należy jednak zaktualizować tę wcześniejszą dyskusję. Krytyka oparta wyłącznie na dawnym zużyciu energii przez Ethereum w ramach mechanizmu proof-of-work nie jest już trafna. Inwestorzy i instytucje powinni przyjrzeć się obecnej sieci i jej rzeczywistym zapotrzebowaniom energetycznym, zamiast stosować jedno ogólne założenie do każdego łańcucha bloków.
Zmiana ta pokazuje również, jak szybko mogą zmieniać się zagrożenia technologiczne. Krytyka, która w danym okresie ma decydujące znaczenie, może stracić na znaczeniu po przebudowie sieci, podczas gdy mogą pojawić się nowe obawy dotyczące centralizacji, bezpieczeństwa lub zarządzania.
Gry mogą stanowić lepszy przykład zastosowania niż obrazy kolekcjonerskie
NFT mogą przedstawiać postacie z gier, wirtualne tereny, wyposażenie i inne obiekty cyfrowe. Zasadniczo własność oparta na technologii blockchain pozwala graczom na przenoszenie tych przedmiotów między portfelami oraz na ich wymianę poza wewnętrzną bazą danych wydawcy.
Pomysł ten jest atrakcyjny, ponieważ gracze już teraz wydają znaczne kwoty na towary cyfrowe. Token może zapewnić im większą kontrolę nad danym przedmiotem i potencjalnie pozwolić mu zachować wartość wykraczającą poza ramy pojedynczej transakcji.
W praktyce wdrożenie tego rozwiązania jest trudniejsze. Twórcy gier muszą nadal zapewniać obsługę danego przedmiotu, dbać o utrzymanie gry oraz rozpoznawać token. Miecz z jednej gry nie ma automatycznie żadnego zastosowania w innej tylko dlatego, że obie wykorzystują technologię blockchain. Interoperacyjność wymaga współpracy technicznej i handlowej między wydawcami.
Wczesne gry oparte na technologii blockchain również kładły zbyt duży nacisk na korzyści finansowe. Modele typu “play-to-earn” często opierały się na tym, że nowi gracze kupowali tokeny od dotychczasowych uczestników. Gdy tempo wzrostu liczby użytkowników uległo spowolnieniu, ceny tokenów spadły, a zachęty ekonomiczne osłabły.
W przypadku bardziej trwałych aplikacji do gier posiadanie przedmiotów będzie prawdopodobnie traktowane jako cecha drugorzędna, a nie główny powód do grania. Gracze muszą cenić samą grę, podczas gdy token zapewnia im dodatkową kontrolę nad wybranymi zasobami. Słaba gra nie staje się atrakcyjna tylko dlatego, że można handlować jej przedmiotami.
Marki luksusowe wykorzystują tokeny jako certyfikaty i narzędzia członkostwa
Firmy z branży luksusowej badają możliwości wykorzystania tokenów NFT jako sposobu na powiązanie towarów fizycznych z zapisami cyfrowymi. Token może dokumentować sprzedaż zegarka, torebki lub przedmiotu kolekcjonerskiego oraz zapewniać dostęp do informacji o produkcie, usług lub ekskluzywnych wydarzeń.
Ten przypadek zastosowania różni się od spekulacyjnej sztuki cyfrowej. Token wspiera istniejący produkt i relację, zamiast próbować tworzyć wartość samodzielnie. Może pomóc markom w utrzymaniu kontaktu z klientami po odsprzedaży oraz zapewnić kolekcjonerom dodatkowe informacje dotyczące pochodzenia.
Korzyści zależą od niezawodnych powiązań między przedmiotem fizycznym a zapisem cyfrowym. Token nie może zapobiec powiązaniu podrobionego przedmiotu ze skopiowanym zapisem, chyba że proces uwierzytelniania jest ściśle kontrolowany. Właściciele muszą również prawidłowo przekazać zarówno przedmiot, jak i token w przypadku odsprzedaży produktu.
Marki luksusowe mają przewagę, ponieważ dysponują już zaufaniem klientów, własnością intelektualną oraz sieciami serwisowymi. Mogą włączyć cyfrowe prawa własności do gwarancji, napraw, prywatnych wydarzeń i programów odsprzedaży. Anonimowi emitenci NFT zazwyczaj nie są w stanie zapewnić takiego samego wsparcia instytucjonalnego.
Ogólna lekcja jest taka, że tokeny mogą być najbardziej przydatne, gdy są powiązane z ustalonymi prawami lub usługami. Zapis w łańcuchu bloków może usprawnić istniejący system własności, ale rzadko tworzy wartość ekonomiczną bez wiarygodnego podłoża.
Muzea i instytucje kulturalne stoją przed innym wyzwaniem
Muzea początkowo postrzegały NFT jako potencjalne narzędzia pozyskiwania funduszy oraz sposoby na przyciągnięcie młodszej, cyfrowej publiczności. Niektóre instytucje wyemitowały tokeny powiązane z dziełami ze swoich zbiorów lub nawiązały współpracę ze współczesnymi artystami cyfrowymi.
Takie podejście stwarza zarówno możliwości, jak i zagrożenia dla reputacji. Dobrze zaplanowany projekt może wspierać artystów, finansować działania konserwatorskie lub poszerzać dostęp do dóbr kultury. Natomiast źle zaplanowana sprzedaż może sprawiać wrażenie komercjalizacji zbiorów publicznych, nie wnosząc przy tym żadnej znaczącej wartości artystycznej ani edukacyjnej.
Instytucje muszą również uwzględnić kwestie praw własności intelektualnej, ograniczeń nakładanych przez darczyńców oraz trwałości platform cyfrowych. Jeśli muzeum sprzedaje token powiązany z dziełem sztuki, nabywcy muszą wiedzieć, czy otrzymują cyfrową edycję, certyfikat, prawa dostępu, czy też jedynie przedmiot kolekcjonerski.
Organizacje kulturalne nie powinny wkraczać na rynek wyłącznie dlatego, że NFT cieszą się w danym momencie popularnością. Projekty muszą mieć cel artystyczny lub instytucjonalny, który będzie miał uzasadnienie nawet po spadku cen tokenów. Wykorzystanie technologii blockchain powinno rozwiązywać rzeczywisty problem lub przyczyniać się do interpretacji dzieła.
NFT spowodowały pojawienie się nowych form oszustw i ryzyka operacyjnego
Własność cyfrowa nakłada na kolekcjonerów większą odpowiedzialność. Osoba, która utraci dostęp do klucza prywatnego, może na stałe stracić kontrolę nad tokenem. Fałszywa strona internetowa może uzyskać zgodę portfela i dokonać transferu aktywów, zanim właściciel zorientuje się, co się stało.
W okresie hossy na rynku oszustwa stały się powszechne. Oszuści podszywali się pod twórców, tworzyli fałszywe linki do platform handlowych i obiecali rozdania tokenów, mając na celu uzyskanie dostępu do portfeli. Zdarzały się również przypadki, gdy projekty zbierały fundusze, po czym ich założyciele znikali lub rezygnowali z obiecanych prac rozwojowych.
Kolekcjonerzy powinni stosować podstawowe środki kontroli:
- Sprawdź wydawcę. Artysta lub organizacja powinni potwierdzić oficjalny adres umowny oraz platformę handlową za pośrednictwem ustalonych kanałów komunikacji.
- Poznaj zasady działania pamięci masowej. Kupujący powinni wiedzieć, czy dzieło sztuki jest przechowywane w łańcuchu bloków, w zdecentralizowanej pamięci masowej, czy też na zwykłym serwerze.
- Zapoznaj się z treścią licencji. Nie należy mylić posiadania tokenu z prawami autorskimi ani prawami do wykorzystania komercyjnego.
- Korzystaj z bezpiecznych portfeli. Aktywa o wysokiej wartości należy przechowywać oddzielnie od portfeli wykorzystywanych do codziennych transakcji na platformie handlowej.
- Pytanie o obiecaną użyteczność. Dostęp do przyszłych gier, wydarzeń lub produktów fizycznych zależy od tego, czy wydawca będzie nadal w stanie i będzie chciał je dostarczyć.
- Przeanalizuj aktywność handlową. Duży wolumen może wynikać raczej z programów motywacyjnych, powiązanych portfeli lub spekulacji niż z powszechnego popytu ze strony kolekcjonerów.
- Należy wziąć pod uwagę kwestie podatkowe. W zależności od jurysdykcji transakcje kupna i sprzedaży mogą wiązać się z obowiązkiem sprawozdawczym oraz generować dochody podlegające opodatkowaniu.
- Opracuj plan sukcesji. Właściciele potrzebują bezpiecznego sposobu, dzięki któremu spadkobiercy lub upoważnieni przedstawiciele będą mogli uzyskać dostęp do aktywów cyfrowych bez przedwczesnego ujawniania kluczy prywatnych.
Środki te nie eliminują ryzyka rynkowego. Zmniejszają one jednak prawdopodobieństwo, że błąd, którego można było uniknąć z technicznego punktu widzenia, zniweczy wartość portfela, który w innym przypadku byłby prawidłowy.
Wycena pozostaje w dużym stopniu niepewna
Tradycyjna wycena dzieł sztuki ma charakter subiektywny, ale opiera się na ugruntowanej sieci galerii, wynikach aukcji, opiniach ekspertów, muzeach oraz historii kolekcjonerów. Rynki NFT rozwijały się znacznie szybciej i często nie dysponowały porównywalnym zapleczem instytucjonalnym.
Na ceny często wpływały zainteresowanie w sieci, wartość kryptowalut oraz entuzjazm społeczności. Cena kolekcji mogła gwałtownie wzrosnąć po promocji przez celebrytę lub wprowadzeniu jej na platformę handlową, a następnie spaść, gdy uwaga przeniosła się gdzie indziej. Ograniczona podaż nie gwarantowała trwałego niedoboru, ponieważ nowe kolekcje mogły być emitowane w sposób ciągły.
Wycena powinna opierać się przede wszystkim na twórcy i jego twórczości, a nie na formacie tokenu. Kolekcjonerzy mogą przeanalizować dorobek artysty, historię jego wystaw, wkład techniczny, społeczność oraz zaangażowanie w przyszłą twórczość. Powinni również ocenić, czy dany token stanowi ważny element tego dorobku, czy też jest jednym z tysięcy podobnych przedmiotów.
Płynność należy oceniać oddzielnie. Na platformie handlowej może być widoczna wysoka cena ostatniej transakcji, co jednak nie oznacza, że istnieje inny nabywca gotowy zapłacić tę samą cenę. Ceny minimalne mogą być podtrzymywane przez niewielką liczbę ofert kupna i mogą gwałtownie spaść, gdy sprzedający będą próbowali wyjść z inwestycji.
W związku z tym NFT nie powinny być traktowane jako substytuty gotówki, obligacji ani zdywersyfikowanych inwestycji kapitałowych. Są to aktywa o charakterze spekulacyjnym, których wartość finansowa może spaść do zera i które są uzależnione od kontekstu kulturowego. Nawet znaczące dzieła sztuki cyfrowej mogą charakteryzować się niestabilnym rynkiem odsprzedaży.
Sztuczna inteligencja komplikuje kwestię cyfrowego niedoboru
Generatywna sztuczna inteligencja potrafi tworzyć obrazy, muzykę i filmy przy niezwykle niskich kosztach krańcowych. Rozszerza to możliwości twórcze, ale jednocześnie zwiększa podaż materiałów cyfrowych, które konkurują o uwagę odbiorców.
NFT mogą stanowić dowód wskazujący, który token jest powiązany z konkretnym twórcą lub wydaniem. Nie są one jednak w stanie potwierdzić, że dzieło, którego dotyczą, wymagało znacznego nakładu pracy ludzkiej lub ma znaczenie artystyczne. Na rynku zalewanym generowanymi obrazami pochodzenie może zyskać na znaczeniu, podczas gdy wyróżnienie się pod względem estetycznym staje się coraz trudniejsze.
Artyści mogą wykorzystywać sztuczną inteligencję w ramach świadomej praktyki, opracowując modele, zbiory danych i koncepcje, które wyróżniają ich twórczość. Inni mogą publikować obszerne zbiory materiałów generowanych automatycznie, poddając je jedynie minimalnej selekcji. Sama metoda techniczna nie decyduje o wartości artystycznej.
To nakładanie się kwestii rodzi również pytania dotyczące danych szkoleniowych i praw autorskich. Artysta może wyemitować token NFT powiązany z obrazem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję, nie ustalając, czy podczas szkolenia model wykorzystywał utwory chronione prawem autorskim. Kolekcjonerzy i instytucje mogą potrzebować szerszych informacji na temat procesów twórczych i praw autorskich.
Cyfrowy niedobór nabiera znaczenia dopiero wtedy, gdy wiąże się z czymś, co ludzie cenią. Unikalny token powiązany z wymienialnym obrazem pozostaje bez wartości ekonomicznej, niezależnie od tego, jak bezpieczny byłby zapis w łańcuchu bloków.
Przyszłość rynku leży w bardziej wyspecjalizowanych i wydajniejszych zastosowaniach
Rynek NFT prawdopodobnie pozostanie aktywny przez najbliższe trzy do pięciu lat, ale w jego najbardziej zaawansowanych zastosowaniach termin „NFT” może już nie odgrywać tak znaczącej roli. Konsumenci będą mogli korzystać z cyfrowych biletów, członkostw, zasobów w grach i certyfikatów produktów bez konieczności zrozumienia infrastruktury blockchain, na której się opierają.
Sztuka cyfrowa pozostanie ważną kategorią, zwłaszcza dla artystów, których prace powstają z myślą o ekranach, oprogramowaniu i środowiskach internetowych. Domy aukcyjne i galerie będą nadal angażować się w tę dziedzinę w sposób wybiórczy, natomiast odnoszący sukcesy twórcy będą łączyć wystawy stacjonarne, edycje cyfrowe oraz bezpośrednią dystrybucję online.
Jest mało prawdopodobne, aby rynek odżył jedynie dzięki powtórzeniu trendów z 2021 roku, takich jak kolekcje zdjęć profilowych i zachęty spekulacyjne. Nabywcy są coraz bardziej świadomi ryzyka związanego z platformami, słabych warunków licencyjnych i niewiarygodnych obietnic. Projekty będą musiały charakteryzować się jaśniejszym określeniem praw, silniejszą tożsamością twórczą oraz korzyściami, które nie będą uzależnione od stale rosnących cen tokenów.
Większego znaczenia mogą nabrać również regulacje prawne. Tokeny oferowane jako inwestycje lub powiązane z przychodami mogą stać się przedmiotem kontroli ze strony organów nadzorujących rynek papierów wartościowych, podczas gdy platformy handlowe będą musiały wywiązywać się z obowiązków dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy, ochrony konsumentów i opodatkowania. Wzmocniony nadzór może wprawdzie zwiększyć koszty, ale jednocześnie wzmocni zaufanie wśród użytkowników instytucjonalnych.
Rozwój technologiczny będzie nadal przyczyniał się do obniżania kosztów transakcji i upraszczania obsługi portfeli. Potrzebne są lepsze interfejsy, ponieważ zwykli konsumenci raczej nie będą chcieli zajmować się skomplikowanymi adresami, kluczami prywatnymi i opłatami sieciowymi tylko po to, by uzyskać dostęp do cyfrowych przedmiotów kolekcjonerskich.
Własność cyfrowa przetrwa cykl spekulacyjny
NFT nie przywróciły renesansu, nie zdemokratyzowały całkowicie rynku sztuki ani nie sprawiły, że każdy obiekt cyfrowy stał się przedmiotem inwestycji. Ich pierwsi propagatorzy często mylili techniczną rzadkość z wartością kulturową, a płynność rynku z trwałym popytem.
Technologia ta rozwiązała jednak rzeczywisty problem. Twórcy treści cyfrowych mogą teraz wydawać identyfikowalne edycje, dokumentować transfery oraz sprzedawać swoje dzieła bezpośrednio odbiorcom na całym świecie. Kolekcjonerzy mogą posiadać oparte na łańcuchu bloków zapisy powiązane z dziełami i doświadczeniami, które istnieją głównie w sieci.
Sprzedaż dzieła Beeple’a za $69,3 mln pozostaje wydarzeniem przełomowym, ponieważ zmusiła tradycyjny rynek sztuki do uznania komercyjnego znaczenia dzieł powstałych wyłącznie w formie cyfrowej. Nie należy jej jednak traktować jako ogólnego modelu wyceny dla milionów tokenów wyemitowanych później.
Długoterminowe znaczenie tokenów NFT będzie zależało od tego, co przetrwa po ustąpieniu spekulacji. Tokeny powiązane z poważną działalnością artystyczną, użytecznymi produktami cyfrowymi, wiarygodną dokumentacją produktów lub autentycznymi prawami członkowskimi mogą zachować swoją wartość. Te, których wartość opiera się wyłącznie na sztucznym niedoborze i oczekiwaniach dotyczących odsprzedaży, mają mniejsze szanse na przetrwanie.
Rynek NFT nie wkracza w nową erę rozkwitu. Wkracza natomiast w bardziej wymagający okres, w którym roszczenia dotyczące własności muszą być poparte wiarygodnymi prawami, wartością artystyczną lub praktycznym zastosowaniem.


