Najsłabszym ogniwem w family office może być przekonujący głos
Firma z kantonu Schwyz poniosła podobno stratę rzędu kilku milionów franków po tym, jak oszuści wykorzystali rozmowy telefoniczne i wiadomości głosowe oparte na technologii deepfake w ramach wyrafinowanego oszustwa polegającego na podszywaniu się pod członków kierownictwa. Sprawa ta należy do coraz częściej spotykanej kategorii ataków, w których przestępcy nie polegają już na źle sformułowanych wiadomościach e-mailowych ani nieprawdopodobnych historiach. Odtwarzają oni głos, sposób wyrażania się i autorytet osoby, do której odbiorca już ma zaufanie, a następnie umieszczają prośbę w kontekście, który wydaje się całkowicie wiarygodny.
W przypadku family office zagrożenie to wykracza poza ramy tradycyjnego cyberbezpieczeństwa. Wiele takich biur jest celowo niewielkich, dyskretnych i opartych na relacjach, a decyzje przechodzą przez wąskie grono członków rodziny, kadry kierowniczej, bankierów, powierników i asystentów, którzy mogą współpracować ze sobą od lat. Znajomość wzajemnych relacji sprawia, że organizacja działa sprawnie. Właściciel może wysłać notatkę głosową podczas podróży, asystent rozpoznaje prośbę, dyrektor finansowy rozumie kontekst, a bank wie, że szybkość działania może mieć znaczenie.
To samo poczucie znajomości można teraz stworzyć sztucznie.
Przekonujący syntetyczny głos może odtworzyć ton, akcent i charakterystyczny sposób wyrażania się, podczas gdy przejęte konto e-mailowe lub ujawniony dokument dostarczają szczegółów niezbędnych do uwiarygodnienia polecenia. Pracownik nie odpowiada już na wiadomość od ewidentnie podejrzanej nieznajomej osoby. Wydaje się, że postępuje zgodnie z życzeniem osoby, której autorytet szanował od lat.
Odpowiednim zabezpieczeniem nie jest zatem lepsza intuicja. Jest to system płatności i kontroli informacji, zaprojektowany tak, by zachowywał niezawodność nawet wtedy, gdy głos, numer i towarzysząca im historia wydają się autentyczne.
Oszustwo nie musi już brzmieć jak oszustwo
Tradycyjne oszustwa polegające na podszywaniu się często ujawniały się poprzez niespójności. Nadawca korzystał z nieznanego adresu, sformułowania brzmiały nienaturalnie lub prośba miała niewielki związek z bieżącą działalnością organizacji. Sztuczna inteligencja nie eliminuje wszystkich sygnałów ostrzegawczych, ale pozwala atakującym odtworzyć wiele cech, na których pracownicy kiedyś polegali, rozpoznając autentyczność.
Źródłem próbek głosu mogą być publiczne wywiady, wystąpienia na konferencjach, podcasty oraz filmy w mediach społecznościowych. Dokumentacja firmowa, informacje o nieruchomościach i profile zawodowe pomagają w ustaleniu relacji międzyludzkich. Włamane konto e-mailowe może ujawnić bieżące transakcje, harmonogramy podróży, doradców, styl pisania oraz sposób, w jaki zleceniodawca zwraca się do poszczególnych pracowników.
Osoba atakująca nie musi prowadzić bezbłędnej rozmowy. Krótka wiadomość głosowa może wystarczyć do potwierdzenia zmiany danych bankowych, zatwierdzenia przelewu lub polecenia pracownikowi, by kontynuował rozmowę na innej platformie. Wiadomość może być celowo zwięzła, ponieważ zleceniodawca rzekomo wsiada do samolotu, udaje się na spotkanie lub zajmuje się poufną transakcją.
Odbiorca może zatem nie mieć żadnego wiarygodnego sposobu na potwierdzenie autentyczności na podstawie samej wiadomości. Głos może brzmieć przekonująco, moment wysłania wiadomości może wydawać się logiczny, a prośba może pasować do istniejącej transakcji. To, co wydaje się być zapewnieniem, może w rzeczywistości stanowić część ataku.
Biura rodzinne łączą skoncentrowaną wiedzę z skoncentrowaną władzą
Biuro rodzinne może stanowić szczególnie atrakcyjny cel, ponieważ gromadzi informacje, które w większej instytucji byłyby rozproszone po kilku działach. Pracownicy mogą wiedzieć, gdzie przechowywane są aktywa, który członek rodziny może zatwierdzić płatność, jakie nieruchomości są nabywane, kiedy zleceniodawca przebywa za granicą oraz który prawnik lub powiernik zajmuje się delikatną transakcją.
Władza może być równomiernie skoncentrowana. Ostateczną decyzję podejmuje jeden z członków rodziny, za wdrożenie odpowiada zaufany dyrektor, a asystent koordynuje komunikację. Może to stworzyć wydajny model działania, ale oznacza również, że wystarczy podszyć się pod jedną lub dwie osoby, aby wpłynąć na przepływ znacznych środków finansowych.
Bank zazwyczaj rozdziela etapy inicjowania transakcji, zatwierdzania, kontroli zgodności i realizacji. W mniejszym family office liczba osób zaangażowanych w te procesy może być mniejsza, ponieważ zleceniodawca ceni sobie dyskrecję i szybkość działania. Mechanizmy kontroli wykształcają się w oparciu o nawyki: dyrektor finansowy rozpoznaje głos zleceniodawcy, asystent wie, jak zleceniodawca pisze, a bankier akceptuje potwierdzenie pochodzące z znanego numeru telefonu.
Żadna z tych praktyk nie jest irracjonalna. Sprawdziły się, ponieważ tożsamość i poczucie znajomości były kiedyś ze sobą ściśle powiązane. Sztuczna inteligencja osłabia tę więź.
Sprawca może również podjąć działania pośrednie. Zamiast od razu podszywać się pod zleceniodawcę, może przedstawiać się jako pracownik banku, prawnik lub dostawca usług informatycznych i gromadzić informacje, które posłużą do uzasadnienia późniejszej prośby. Początkowym celem może być ustalenie, kto obsługuje płatności, z jakiego numeru korzysta zleceniodawca lub kiedy przewiduje się zamknięcie transakcji.
W przypadku family office obszar narażenia obejmuje zatem nie tylko własnych pracowników i systemy, ale także wszystkich doradców i usługodawców, przez których przechodzą zlecenia i dokumenty.
Najbardziej wiarygodny atak będzie przypominał prawdziwą transakcję
Najłatwiej jest odrzucić fałszywe zlecenie, gdy kwota, odbiorca lub uzasadnienie są ewidentnie nietypowe. Bardziej niebezpieczne zlecenie to takie, które odpowiada rzeczywistej sytuacji family office.
Być może rodzina już jest w trakcie nabywania nieruchomości, subskrybowania funduszu działającego na rynku prywatnym lub przenoszenia kapitału między podmiotami. Być może zleceniodawca rzeczywiście podróżuje i komunikuje się za pomocą notatek głosowych. Transakcja może mieć charakter poufny i podlegać terminowi realizacji. Osoba atakująca, która zdobyła część tych informacji, musi zmienić tylko jeden element, na przykład numer konta odbiorcy, osobę kontaktową lub kanał komunikacji.
Powoduje to problem w przypadku tradycyjnych metod weryfikacji. Pracownik otrzymuje wiadomość e-mail i prosi o potwierdzenie głosowe, ale połączenie jest przekierowywane z fałszywego numeru lub odbierane przez syntetyczny głos. Następnie pojawia się „prawnik”, który rzekomo potwierdza polecenie z konta, które zostało już przejęte. Pracownik sądzi, że przeprowadzono dwie odrębne weryfikacje, choć obie wynikają z tego samego ataku.
Druga wiadomość nie stanowi drugiego elementu kontroli, chyba że została przesłana niezależną, zaufaną trasą.
Weryfikacja musi zatem opierać się na danych kontaktowych i procedurach ustalonych przed otrzymaniem spornej instrukcji. Numer do oddzwonienia podany we wniosku nie jest niezależny. Podobnie jak konto komunikacyjne, na które rzekomy zleceniodawca właśnie poprosił pracownika o przeniesienie rozmowy.
Znajomy głos powinien budzić autorytet, ale nie powinien służyć do potwierdzania tożsamości
Biura rodzinne nie muszą rezygnować z wiadomości głosowych ani nieformalnej komunikacji. Muszą jedynie oddzielić komunikację od procesu zatwierdzania.
Zleceniodawca może wyjaśnić ekonomiczne uzasadnienie transakcji przez telefon, jednak sama płatność powinna nadal przebiegać zgodnie z ustalonym procedurą. Istotne przelewy, nowi odbiorcy oraz zmiany w instrukcjach rozliczeniowych powinny wymagać potwierdzenia za pośrednictwem zatwierdzonego kanału, a w przypadkach, gdy wielkość transakcji lub ryzyko to uzasadniają – podwójnego autoryzowania.
Dane kontaktowe zaufanych osób powinny być przechowywane w zabezpieczonym rejestrze i zmieniane wyłącznie w drodze odrębnej procedury weryfikacyjnej. Pracownicy powinni oddzwaniać na numer znany już w biurze, a nie korzystać z numeru podanego w otrzymanej wiadomości. W przypadku gdy rodzina w znacznym stopniu polega na komunikacji głosowej, uzgodniony kod transakcyjny lub bezpieczna platforma zatwierdzania mogą stanowić mocniejszy dowód niż samo rozpoznanie.
Pytania osobiste nie są tak skuteczne, jak się wydaje. Oszust może poznać datę urodzin członka rodziny, nazwę zwierzęcia domowego, nazwę szkoły, miejsce ostatnich wakacji lub adres nieruchomości na podstawie informacji dostępnych publicznie lub z korespondencji, do której uzyskał dostęp. Dane zabezpieczające powinny być tworzone specjalnie na potrzeby uwierzytelniania i przechowywane oddzielnie od zwykłych danych osobowych.
Najważniejszą zasadą jest spójność proceduralna. Biuro nie powinno łagodzić procedury weryfikacji tylko dlatego, że głos brzmi przekonująco, numer wydaje się znajomy lub rozmówca wydaje się zirytowany opóźnieniem. Cechy te stanowią obecnie część modelu zagrożeń.
Pilność powinna wpłynąć na przebieg procesu, a nie go wstrzymać
Oszustwa polegające na podszywaniu się w dużym stopniu opierają się na presji psychologicznej. Transakcja jest przedstawiana jako poufna, zbliża się termin ostateczny, a pracownikowi sugeruje się, że ponosi osobistą odpowiedzialność za konsekwencje opóźnienia. W firmach typu family office hierarchia organizacyjna może jeszcze bardziej nasilać tę presję, ponieważ pracownicy często podlegają bezpośrednio zleceniodawcy i zdają sobie sprawę, że szybka reakcja stanowi część ich obowiązków.
Rodzina musi zatem z wyprzedzeniem ustalić, co się stanie, gdy konieczne będzie przeprowadzenie naprawdę pilnego transferu. Procedura wyjątkowa może określać, kto musi wyrazić na to zgodę, jakie dodatkowe kontrole mają zastosowanie oraz w jaki sposób decyzja zostanie udokumentowana. Zleceniodawca, który oczekuje od biura szybkiego działania, musi poprzeć procedurę, która zapewnia bezpieczeństwo przy zachowaniu tempa.
To wymaga czegoś więcej niż tylko pisemnej polityki. Pracownicy muszą mieć wyraźne upoważnienie do wstrzymania przelewu w przypadku niekompletnego uwierzytelnienia, nawet jeśli pozornie polecenie pochodzi od osoby zajmującej najwyższe stanowisko w hierarchii. Mechanizm kontroli, który przestaje działać, gdy zleceniodawca traci cierpliwość, nie jest mechanizmem kontroli.
Zasada postępowania powinna być jasna: przestrzeganie procedury weryfikacyjnej jest wyrazem lojalności wobec rodziny, a nie sprzeciwem wobec jej autorytetu.
Poufność wymaga kontrolowanej ścieżki weryfikacji
Transakcje o charakterze poufnym są często ograniczane do wąskiego grona osób z uzasadnionych powodów. Trwające przejęcie, restrukturyzacja lub spór rodzinny mogą nie nadawać się do szerszego rozpowszechniania. Oszuści wykorzystują tę sytuację, nakłaniając odbiorcę, by nie angażował w sprawę współpracowników ani doradców.
Poufność powinna ograniczać krąg osób otrzymujących informacje handlowe, ale nigdy nie powinna sprowadzać się do sytuacji, w której jedna osoba ponosi wyłączną odpowiedzialność za ocenę, czy dana instrukcja jest autentyczna.
Biuro rodzinne może utworzyć grupę o ograniczonych uprawnieniach decyzyjnych w odniesieniu do transakcji o charakterze wyjątkowym. Pracownik obsługujący płatność nie musi znać wszystkich szczegółów, powinien jednak być w stanie potwierdzić, że beneficjent, kwota oraz uprawnienia zostały niezależnie zweryfikowane. W przypadku bardzo małego biura drugą osobą weryfikującą może być powiernik, dyrektor lub zewnętrzny podmiot powierniczy, który został wyznaczony z wyprzedzeniem.
Wnioski o wyłączenie zwykłego weryfikatora zasługują na szczególną uwagę. Zleceniodawca może czasami mieć uzasadniony powód, jednak urząd powinien traktować tę zmianę jako wyjątek wymagający silniejszego uwierzytelnienia, a nie jako dowód, że zachowanie poufności ma zasadnicze znaczenie.
Nie można zakładać, że banki i doradcy zapewnią brakującą kontrolę
Biuro rodzinne może sądzić, że jego bank wykryje nietypowe polecenie, podczas gdy bank zakłada, że biuro już je zweryfikowało. Podobne rozbieżności mogą pojawić się między biurem, powiernikami, prawnikami i zewnętrznymi administratorami.
Odpowiednie obowiązki należy uzgodnić, zanim dojdzie do próby oszustwa. Każdy bank powinien posiadać jasno określone progi transakcyjne, listę upoważnionych osób kontaktowych oraz procedury dotyczące nowych odbiorców lub zmian danych dotyczących płatności. Biuro powinno wiedzieć, jakie zlecenia instytucja przyjmuje telefonicznie, pocztą elektroniczną lub za pośrednictwem platformy cyfrowej, a także jakie działania weryfikacyjne bank przeprowadza samodzielnie.
Kwestia ta nabiera większego znaczenia, gdy w proces zaangażowanych jest kilka banków lub centrów rezerwacyjnych. Procedury mogą się znacznie różnić, podczas gdy pracownicy zakładają, że wszędzie obowiązują te same zabezpieczenia.
To samo dotyczy doradców zewnętrznych. Znany adres e-mail prawnika nie wystarczy, gdy zmieniają się wytyczne dotyczące rozliczeń. Głos powiernika nie powinien mieć pierwszeństwa przed protokołem zatwierdzania. Każdy uczestnik powinien wiedzieć, który kanał służy do przekazywania informacji, a który do ustalania uprawnień.
Gospodarstwo domowe może stanowić kontekst tego ataku
Zabezpieczenia w ramach family office często koncentrują się na inwestycjach i usługach bankowych, podczas gdy sprawy związane z gospodarstwem domowym są zazwyczaj regulowane w sposób mniej sformalizowany. Tymczasem asystenci, kierowcy, pracownicy obsługi nieruchomości oraz członkowie rodziny mogą dysponować właśnie tymi informacjami, które są niezbędne do przekonującego podszywania się pod kogoś.
Nieformalne potwierdzenie, że zleceniodawca przebywa w Dubaju, że transakcja zakupu nieruchomości jest na ukończeniu lub że do rodziny dołączył nowy doradca, może wydawać się nieszkodliwe. W połączeniu z innymi danymi może to wyjaśniać, dlaczego pilna prośba nadchodzi z innej strefy czasowej lub dlaczego rzekomy zleceniodawca chce skorzystać z nowego kontaktu.
Celem pierwszego kontaktu niekoniecznie muszą być pieniądze. Może to być uzyskanie dokumentu, potwierdzenie numeru telefonu, ustalenie tożsamości osoby obsługującej płatności lub nakłonienie pracownika do przeniesienia rozmowy na mniej bezpieczną platformę.
Szkolenie powinno zatem objąć wszystkie osoby mające dostęp do poufnych informacji, choć nie musi ono sprawić, że każdy pracownik domowy stanie się specjalistą ds. cyberbezpieczeństwa. Potrzebują oni jasnych zasad dotyczących tego, jakie informacje można ujawniać, które prośby wymagają potwierdzenia oraz z kim należy się skontaktować, gdy coś wydaje się nietypowe.
Wszyscy członkowie rodziny muszą przestrzegać tych samych zasad. Osoba, która często zmienia numery telefonów, udostępnia konta lub wysyła polecenia płatnicze za pośrednictwem kilku platform komunikacyjnych, znacznie utrudnia przeprowadzenie rzetelnej weryfikacji.
Nieudana próba to informacja o rodzinie
Nieudana próba podszywania się powinna zostać zbadana, a nie zignorowana. Szczegóły zawarte we wniosku mogą wskazywać, że doszło do włamania na konto e-mailowe, do dostawcy usług lub na urządzenie osobiste.
Biuro powinno udokumentować, jakie informacje posiadał atakujący, która tożsamość została skopiowana, w jaki sposób dotarła wiadomość oraz dlaczego próba zakończyła się niepowodzeniem. Konieczne może być poinformowanie banków i doradców, a także przegląd zaufanych numerów, uprawnień do zatwierdzania oraz procedur komunikacyjnych.
Oszustwo to może również stanowić część szerszej sekwencji działań. Syntetyczna wiadomość głosowa może posłużyć do nawiązania relacji, przekierowania odbiorcy na inną platformę lub uzyskania dostępu do kont i list kontaktów, zanim zostanie wysłana jakakolwiek prośba o płatność. Po pomyślnym skopiowaniu jednej zaufanej tożsamości osoba atakująca może ją wykorzystać do nawiązania kontaktu z kolejnymi pracownikami, członkami rodziny lub doradcami.
Planowanie na wypadek zdarzeń nieprzewidzianych powinno zatem obejmować zarówno odzyskiwanie środków finansowych, jak i ograniczanie rozprzestrzeniania się informacji. Family office musi wiedzieć, kto kontaktuje się z bankiem, zabezpiecza dowody, informuje ubezpieczycieli oraz koordynuje wsparcie prawne lub kryminalistyczne. Pracownicy powinni również zdawać sobie sprawę, że szybkie ujawnienie ewentualnego błędu jest ważniejsze niż unikanie kompromitacji.
Sterowanie musi działać nawet wtedy, gdy imitacja jest bezbłędna
Porady dotyczące wykrywania deepfake’ów często skupiają się na metalicznym brzmieniu głosu, nienaturalnych sformułowaniach lub nieprawidłowościach wizualnych. Takie oznaki mogą wprawdzie być pomocne, ale nie mogą stanowić podstawy trwałego systemu zabezpieczeń. Syntetyczne głosy będą stawały się coraz bardziej naturalne, a niektóre ataki będą łączyć sztuczny dźwięk z autentycznymi informacjami uzyskanymi z przejętych kont.
A biuro rodzinne należy wyjść z założenia, że głos ten może w końcu stać się nie do odróżnienia od głosu prawdziwej osoby.
W oparciu o to założenie tożsamości nie da się już ustalić wyłącznie na podstawie rozpoznania. Głos, numer, adres e-mail lub obraz wideo mogą stanowić wsparcie w komunikacji, jednak działania obarczone wysokim ryzykiem wymagają niezależnego uwierzytelnienia w ramach procesu zaplanowanego przed otrzymaniem żądania.
To coś więcej niż tylko zmiana techniczna. Biura rodzinne od zawsze czerpały część swojej skuteczności z osobistego zaufania, bezpośrednich kanałów komunikacji oraz możliwości działania bez instytucjonalnej biurokracji. Te atuty nie muszą zniknąć, choć nie mogą już w pełni przejmować ciężaru weryfikacji.
Najsłabszym ogniwem niekoniecznie jest pracownik, który wierzy w przekonujący głos. Jest nim system zarządzania, który oczekuje od niego, że sam rozstrzygnie, czy ten głos jest prawdziwy.


