Czy w sytuacji, gdy Stany Zjednoczone i Europa wycofują się z globalnej pomocy klimatycznej, azjatyccy darczyńcy będą w stanie wypełnić tę lukę?
Kiedy nie udaje się ukończyć budowy wału przeciwpowodziowego lub program wzmacniania odporności wybrzeża traci finansowanie, konsekwencje tego nie ujawniają się od razu w budżecie kraju-donatora. Widoczne stają się one dopiero miesiące lub lata później – w wiosce, gdzie słona woda zalewa pola uprawne, w mieście, gdzie upały zmuszają do zamknięcia szkół, czy w małej firmie, która nie może wznowić działalności po kolejnej burzy.
Oto ludzka rzeczywistość stojąca za obecnymi zmianami w globalnym finansowaniu działań na rzecz klimatu. W styczniu 2026 roku Stany Zjednoczone wycofały się z Zielonego Funduszu Klimatycznego i odeszły od konwencji klimatycznej ONZ, pogłębiając tym samym wycofywanie się z międzynarodowej współpracy klimatycznej, które rozpoczęło się już za drugiej kadencji administracji Trumpa. Rządy europejskie nie zrezygnowały z finansowania działań na rzecz klimatu, jednak presja na budżety przeznaczone na rozwój, wydatki na obronność oraz priorytety krajowe sprawiła, że przyszłe wsparcie stało się mniej pewne.
Luka finansowa pogłębia się właśnie w momencie, gdy kraje rozwijające się potrzebują więcej środków na czystą energię, odporną infrastrukturę oraz ochronę przed nasilającymi się upałami, suszami i powodziami. W związku z tym uwaga skupia się na Azji – regionie charakteryzującym się rosnącym bogactwem prywatnym, wpływowymi instytucjami finansowymi wspieranymi przez państwo oraz coraz bardziej ambitnym sektorem filantropijnym.
Azjatyccy inwestorzy mogą przyczynić się do zmiany kształtu finansowania działań na rzecz klimatu. Trudniejsza do zaakceptowania prawda jest jednak taka, że nie mogą po prostu wystawić czeku na kwotę wystarczającą, by zastąpić Zachód.
Odsłonięcie nie jest już tylko hipotezą
Przez kilka lat ostrzeżenia dotyczące osłabienia wiodącej roli Zachodu w kwestiach klimatycznych brzmiały głównie jak polityczne deklaracje. Do 2026 roku konsekwencje finansowe stały się bardziej namacalne.
W styczniu Stany Zjednoczone oficjalnie wycofały się z Zielonego Funduszu Klimatycznego, zrzekając się swojego miejsca w radzie funduszu. Decyzja ta była następstwem podjętej przez administrację decyzji o wystąpieniu z Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu oraz wycofaniu się z szerszej grupy instytucji międzynarodowych.
Ma to znaczenie, ponieważ Zielony Fundusz Klimatyczny został stworzony w celu przekazywania środków finansowych z bogatszych krajów do krajów o niższych dochodach, borykających się ze zmianami klimatu. Fundusz wspiera energię odnawialną, działania adaptacyjne, rolnictwo, bezpieczeństwo wodne oraz infrastrukturę odporną na zmiany klimatu, często w krajach, które nie mają łatwego dostępu do kredytów na warunkach komercyjnych.
Europa pozostaje głównym źródłem międzynarodowego finansowania działań na rzecz klimatu, a Unia Europejska nadal określa wsparcie dla gospodarek rozwijających się jako istotny element swojej polityki klimatycznej. Niemniej jednak ogólna sytuacja w zakresie pomocy rozwojowej uległa pogorszeniu. OECD odnotowała spadek oficjalnej pomocy rozwojowej w 2024 r. i prognozowała dalszy spadek o 9–17 procent w 2025 r.
Cięcia te nie dotyczą wyłącznie kwestii klimatycznych, jednak programy klimatyczne rzadko są rozpatrywane w oderwaniu od budżetów na rozwój. Ograniczenie pomocy zagranicznej może wpłynąć na wiele obszarów – od projektów dotyczących czystej energii i odporności rolnictwa po pomoc techniczną wspierającą rządy w przygotowywaniu planów inwestycyjnych.
Wynikiem tego jest nie tyle nagłe wycofanie zachodniego finansowania, co raczej stopniowa utrata pewności. Przygotowanie projektów zajmuje lata, a inwestorzy muszą mieć pewność, że dotacje, preferencyjne pożyczki i wsparcie polityczne pozostaną niezmienne. Kiedy darczyńcy zmieniają kierunek działania w okresie między kolejnymi wyborami, ta pewność zaczyna słabnąć.
Azja to zarówno szansa, jak i linia frontu
Argumenty przemawiające za większą rolą Azji jako lidera nie opierają się wyłącznie na rosnącym dobrobycie tego regionu. Azja jest również miejscem, gdzie obecnie krzyżują się wiele z najpilniejszych wyzwań klimatycznych na świecie oraz możliwości inwestycyjne.
Miasta w tym regionie rozrastają się, rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną, a rozległe obszary pozostają narażone na powodzie, upały i podnoszenie się poziomu morza. W regionie tym znajdują się główne ośrodki przemysłowe, szybko rozwijające się rynki konsumenckie oraz niektóre z najważniejszych na świecie łańcuchów dostaw energii odnawialnej.
Odpowiada ona również za znaczną część globalnych emisji. Decyzje podejmowane w Chinach, Indiach, Japonii, Korei Południowej i Azji Południowo-Wschodniej będą zatem miały wpływ na kształt globalnych zmian klimatycznych daleko poza granicami samego regionu.
Potrzeby finansowe są ogromne. Azjatycki Bank Rozwoju oszacował, że azjatyckie kraje rozwijające się potrzebują około $1,7 biliona na inwestycje infrastrukturalne każdego roku do 2030 r., aby utrzymać wzrost gospodarczy, zmniejszyć ubóstwo i przeciwdziałać zmianom klimatycznym. W 2025 r. sam bank przeznaczył $13,5 mld na finansowanie działań związanych z klimatem ze środków własnych.
Wkład ten jest znaczący, ale pokazuje skalę problemu. Nawet duży wielostronny bank rozwoju jest w stanie pokryć jedynie ułamek potrzeb.
Filantropia azjatycka ma jeszcze mniejszy zasięg. Jej potencjał nie polega na bezpośrednim finansowaniu krajowych systemów energetycznych czy całych sieci przeciwpowodziowych, ale na podejmowaniu działań, których większe instytucje często nie chcą lub zbyt wolno się za nie zabierają.
Jakie środki finansowe może zapewnić działalność filantropijna
Kapitał filantropijny okazuje się najbardziej przydatny, gdy zwrot finansowy jest niepewny, pomysł jest nowatorski lub osoby, których dotyczy dana inicjatywa, mają niewielki wpływ na konwencjonalne decyzje inwestycyjne.
Fundacja może wspierać wczesne badania nad chłodzeniem dzielnic o niskich dochodach, sfinansować projekt pilotażowy dotyczący upraw odpornych na zmiany klimatu lub pomóc lokalnej organizacji w zebraniu danych niezbędnych do wykazania skuteczności danego rozwiązania. Może również pokryć koszty ekspertyz prawnych, konsultacji społecznych lub przygotowań technicznych, zanim projekt będzie gotowy do pozyskania finansowania z banku rozwoju lub ze źródeł komercyjnych.
Działania te mogą wydawać się nieznaczne w porównaniu z kwotami omawianymi podczas międzynarodowych szczytów klimatycznych. Jednak wiele projektów kończy się niepowodzeniem nie dlatego, że sama koncepcja jest słaba, ale dlatego, że nikt nie chce sfinansować żmudnej pracy, jaką trzeba wykonać, aby przekształcić pomysł w projekt nadający się do finansowania.
Społeczność nadmorska może wiedzieć, gdzie należy przywrócić lasy namorzynowe, ale brakuje jej naukowej oceny niezbędnej do pozyskania środków publicznych. Lokalna firma może opracować niedrogą technologię chłodniczą, ale nie dysponuje danymi z wystarczająco dużego projektu pilotażowego. Miasto może chcieć wyemitować zielone obligacje, ale potrzebuje pomocy technicznej w celu zidentyfikowania odpowiednich projektów i oszacowania ich wpływu.
Właśnie w tym obszarze filantropia może pełnić rolę cierpliwego kapitału, gotowego podjąć ryzyko. Może ona działać szybciej niż inwestorzy komercyjni, pogodzić się z tym, że nie każdy eksperyment zakończy się sukcesem, oraz finansować badania, które przynoszą korzyści całemu sektorowi, a nie tylko jednej firmie.
Właściwie wykorzystana, nawet stosunkowo niewielka dotacja może przyciągnąć znacznie większe środki inwestycyjne.
Co wnoszą azjatyccy darczyńcy
Filantropia azjatycka nie opiera się na jednym modelu. Obejmuje ona fundacje rodzinne, działalność charytatywną przedsiębiorstw, tradycje religijne, sieci społecznościowe oraz instytucje powiązane z państwem, działające w ramach bardzo zróżnicowanych systemów politycznych i gospodarczych.
Niektóre z jego atutów wynikają z bliskości. Inwestor z Singapuru, Indii czy Indonezji może rozumieć lokalne instytucje, kulturę biznesową i wrażliwe kwestie polityczne w sposób, w jaki nie jest w stanie tego zrobić organizacja z siedzibą w Europie lub Stanach Zjednoczonych. Lokalne kontakty mogą ułatwić znalezienie wiarygodnych partnerów oraz zrozumienie, dlaczego pozornie obiecujący program boryka się z trudnościami.
Azjatyccy darczyńcy mogą również chętniej łączyć działalność filantropijną z przedsiębiorczością. W niektórych częściach regionu majątek rodzinny został zgromadzony w ciągu jednego pokolenia, a założyciele często podchodzą do działalności charytatywnej z instynktem ludzi budujących biznes. Może to sprzyjać inwestycjom w technologie, przedsiębiorczość i modele skalowalne, a nie tylko przyznawaniu dotacji.
Singapur stał się ważnym ośrodkiem tej bardziej ustrukturyzowanej formy filantropii regionalnej. Organizacje takie jak Philanthropy Asia Alliance skupiają fundacje, biura rodzinne, przedsiębiorstwa i instytucje publiczne wokół kwestii związanych z klimatem, zdrowiem i edukacją. Rozwój takich sieci wskazuje, że działalność charytatywna w Azji staje się coraz bardziej oparta na współpracy i zorganizowana instytucjonalnie.
Japonia i Korea Południowa wnoszą odmienny zestaw możliwości poprzez agencje rozwojowe, banki i przedsiębiorstwa przemysłowe posiadające doświadczenie w dziedzinie infrastruktury i technologii. Chiny dysponują potencjałem finansowym, bazą produkcyjną oraz siecią inwestycji zagranicznych, które pozwalają im wywierać wpływ na działania związane z klimatem na znacznie większą skalę, choć ich finansowanie wynika często z priorytetów państwowych, handlowych i geopolitycznych, a nie z tradycyjnej filantropii.
Znaczenie zamożnych rodzin i korporacji w Indiach również rośnie, jednak znaczna część krajowych darowizn nadal skupia się na edukacji, zdrowiu i walce z ubóstwem. Nie chodzi o to, by porzucić te priorytety, ale o to, by zdać sobie sprawę, że zmiany klimatyczne w coraz większym stopniu wpływają na wszystkie te trzy obszary.
Niebezpieczeństwo związane z finansowaniem wyłącznie rozwiązań, które dobrze wyglądają na zdjęciach
Działania charytatywne na rzecz klimatu często skupiają się na projektach, które łatwo wyjaśnić: sadzenie drzew, panele słoneczne, pojazdy elektryczne czy nowe technologie, którym towarzyszą przekonujące zdjęcia.
Projekty te mogą być warte uwagi, ale najpilniejsze potrzeby nie zawsze są najbardziej atrakcyjne wizualnie. Odporne na upały mieszkania socjalne, solidniejsze systemy odwadniające, ubezpieczenia rolnicze i lepsze dane pogodowe rzadko budzą takie samo zainteresowanie jak start-up technologiczny.
Sfinansowanie działań adaptacyjnych jest szczególnie trudne. Projekt dotyczący energii odnawialnej może generować przychody dzięki sprzedaży energii elektrycznej. Natomiast wał przeciwpowodziowy, system wczesnego ostrzegania czy program nasion odpornych na suszę zazwyczaj tworzą wartość poprzez zapobieganie przyszłym stratom. Zwrot z inwestycji jest realny, ale niekoniecznie przybiera formę środków pieniężnych, które można rozdzielić między inwestorów.
To jeden z powodów, dla których finansowanie z dotacji pozostaje niezbędne. Społeczności narażone na największe zagrożenia klimatyczne często mają najmniejsze możliwości sfinansowania środków ochronnych, podczas gdy kapitał komercyjny w naturalny sposób kieruje się ku projektom oferującym wyraźniejsze zyski.
Azjatyccy darczyńcy mogą wnieść wyjątkowy wkład, wspierając działania adaptacyjne zamiast skupiać się wyłącznie na widocznych projektach związanych z łagodzeniem skutków zmian klimatu. Oznacza to zastanowienie się, co pomoże ludziom bezpiecznie przetrwać zmiany klimatu, które już mają miejsce, a nie tylko na tym, co pozwoli ograniczyć emisje w przyszłości.
Może to obejmować ochronę szpitali przed ekstremalnymi upałami, pomoc rolnikom w radzeniu sobie z nieprzewidywalnymi opadami deszczu lub opracowywanie produktów finansowych, które umożliwią małym przedsiębiorstwom odbudowę po klęskach żywiołowych.
Beneficjenci mogą nigdy nie poznać nazwy fundacji, która sfinansowała te prace. Często jest to oznaką, że środki te zostały przeznaczone na przydatną infrastrukturę, a nie na działania związane z budowaniem wizerunku.
Lokalne organizacje potrzebują czegoś więcej niż tylko zaproszeń
Międzynarodowe finansowanie działań na rzecz klimatu jest często krytykowane za to, że środki są przekazywane za pośrednictwem dużych instytucji, podczas gdy lokalne organizacje otrzymują jedynie niewielkie, krótkoterminowe dotacje.
Ta nierównowaga ma częściowo charakter administracyjny. Najwięksi grantodawcy wymagają kontroli finansowej, szczegółowej sprawozdawczości oraz umiejętności zarządzania dużymi budżetami. Mniejsze organizacje społeczne mogą dysponować wiedzą na temat lokalnych uwarunkowań, ale nie mają personelu ani systemów niezbędnych do spełnienia tych wymagań.
Rozwiązaniem nie powinno być ich wykluczanie. Podmioty finansujące mogą przyznawać dotacje na dłuższy okres, pokrywać koszty rozwoju instytucjonalnego oraz upraszczać procedury sprawozdawcze, o ile pozwala na to poziom ryzyka. Mogą również korzystać z usług pośredników, którzy rozumieją zarówno wymagania darczyńców, jak i lokalne uwarunkowania.
Znaczący udział społeczności lokalnych wymaga czegoś więcej niż tylko konsultacji po opracowaniu projektu. Społeczności muszą mieć wpływ na ustalanie priorytetów, zwłaszcza gdy projekty mają wpływ na grunty, źródła utrzymania lub dostęp do zasobów naturalnych.
Działanie na rzecz klimatu może być uzasadnione pod względem technicznym, a mimo to powodować szkody. Inwestycja w energię odnawialną może wprawdzie ograniczyć emisje, ale jednocześnie spowodować wysiedlenie mieszkańców. Projekt ochrony środowiska może ograniczać tradycyjne rolnictwo lub rybołówstwo, nie zapewniając przy tym realnej alternatywy.
Azjatyccy darczyńcy nie poprawią skuteczności zachodniej pomocy klimatycznej jedynie poprzez zmianę pochodzenia geograficznego środków. Muszą zmienić skład grona decydentów określających sposób ich wykorzystania.
Czy kapitał prywatny może wziąć na siebie większą część obciążenia?
Skala potrzebnego finansowania działań związanych z klimatem oznacza, że działalność filantropijna i pomoc publiczna muszą ostatecznie przyczynić się do mobilizacji inwestycji prywatnych.
Na tym polega logika finansowania mieszanego. Dotacje, gwarancje i kapitał na warunkach preferencyjnych przejmują część ryzyka, dzięki czemu projekt staje się bardziej atrakcyjny dla komercyjnych kredytodawców i inwestorów. Bank rozwoju może zapewnić kapitał pokrywający pierwsze straty, podczas gdy instytucje prywatne finansują większą, mniej ryzykowną część projektu.
Azja ma dobre warunki do wykorzystania tego modelu, ponieważ dysponuje dużymi bankami, państwowymi funduszami majątkowymi, aktywami emerytalnymi oraz coraz bardziej rozwiniętymi rynkami kapitałowymi. W całym regionie obserwuje się wzrost popularności zielonych obligacji i finansowania powiązanego ze zrównoważonym rozwojem, a rządy opracowują taksonomie mające na celu określenie, które rodzaje działalności gospodarczej można uznać za zrównoważone pod względem środowiskowym.
Wyzwaniem jest zapewnienie, by środki publiczne lub pochodzące z darowizn przyczyniały się do generowania dodatkowych inwestycji, a nie służyły jedynie do dotowania projektów, które i tak zostałyby zrealizowane.
Podmiot finansujący powinien być w stanie wyjaśnić, dlaczego jego zaangażowanie było konieczne. Czy gwarancja umożliwiła dostęp do finansowania na rynku, który inwestorzy uznali za zbyt ryzykowny? Czy dotacja pomogła sprawdzić się nowej technologii na wczesnym etapie rozwoju? Czy finansowanie na preferencyjnych warunkach sprawiło, że niezbędna usługa stała się przystępna cenowo dla gospodarstw domowych o niższych dochodach?
Bez takiej dyscypliny finansowanie działań na rzecz klimatu może stać się jedynie próbą przemianowania zwykłych inwestycji.
Azja nie może zastąpić odpowiedzialności rządu
Zbyt entuzjastyczne świętowanie rozwoju azjatyckiej filantropii wiąże się z pewnym ryzykiem politycznym. Może to pozwolić zamożnym krajom zachodnim przedstawić swoje wycofanie się jako szansę dla kogoś innego, a nie jako niewywiązanie się z przyjętych zobowiązań.
Międzynarodowe finansowanie działań na rzecz klimatu opiera się na zasadzie, zgodnie z którą kraje, które wzbogaciły się dzięki długotrwałemu wykorzystywaniu paliw kopalnych, powinny pomagać krajom o niższych dochodach w rozwoju opartym na innych rozwiązaniach oraz w dostosowaniu się do skutków zmian klimatycznych, do których powstania przyczyniły się w stosunkowo niewielkim stopniu.
Prywatni darczyńcy nie są w stanie odtworzyć tej relacji. Dotacja filantropijna ma charakter dobrowolny i może ulegać zmianom w zależności od zainteresowań założyciela lub rodziny. Publiczne finansowanie działań na rzecz klimatu podlega – przynajmniej w teorii – zobowiązaniom politycznym, negocjacjom międzynarodowym oraz publicznej odpowiedzialności.
Nie należy też oczekiwać, że azjatyccy darczyńcy będą przeznaczać wszystkie swoje środki na walkę ze zmianami klimatu na działania za granicą. Sama Azja boryka się z ogromnym deficytem finansowym, a wielu regionalnych filantropów słusznie skoncentruje się na problemach występujących w ich własnym regionie.
Przyszłość będzie zatem prawdopodobnie bardziej zróżnicowana. Rządy krajów zachodnich, państwa azjatyckie, banki rozwoju, fundacje rodzinne i inwestorzy prywatni będą musieli wnieść swój wkład, ponieważ żadna z tych grup nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć tego ciężaru.
Inny rodzaj przywództwa
Azjatyccy darczyńcy nie muszą naśladować uznanych zachodnich fundacji, aby zyskać wpływ. Mogą wnieść bardziej regionalne spojrzenie na podatność na zmiany klimatu, bliższe powiązania z dynamicznie rozwijającymi się przedsiębiorstwami oraz większą gotowość do łączenia działalności filantropijnej z inwestycjami.
Ich największym wkładem może być finansowanie obszarów pomijanych przez tradycyjny kapitał: wczesnych etapów eksperymentowania, dostosowywania rozwiązań, lokalnych organizacji, badań nad polityką oraz przygotowań niezbędnych do przekształcenia pomysłu społecznościowego w projekt nadający się do sfinansowania.
Będzie to wymagało cierpliwości. Działalność filantropijna na rzecz klimatu nie zawsze przynosi widoczne sukcesy w ramach jednego cyklu przyznawania dotacji, a najcenniejsze działania mogą dotyczyć raczej instytucji, regulacji i infrastruktury publicznej, a nie jakiegoś głośnego nowego produktu.
Będzie to również wymagało przejrzystości. Fundacje rodzinne i darczyńcy korporacyjni muszą wykazać, w jaki sposób wybierane są projekty, czyje interesy są reprezentowane oraz czy obiecane korzyści środowiskowe i społeczne są faktycznie realizowane.
Azja może wypełnić część luki powstałej w wyniku wycofania się Stanów Zjednoczonych i ograniczeń ze strony europejskich darczyńców. Może nawet stworzyć formy finansowania działań na rzecz klimatu, które będą bardziej zakorzenione w lokalnych realiach i charakteryzujące się kreatywnością biznesową. Jednak luka finansowa jest zbyt duża, a odpowiedzialność zbyt szeroko rozłożona, by filantropi z jednego regionu mogli zastąpić dziesięciolecia publicznego zaangażowania.
Bardziej realistycznym celem nie jest ratowanie starego systemu przez azjatyckich darczyńców. Chodzi raczej o to, by pomogli oni w budowie systemu o szerszym zasięgu: systemu, w którym środki publiczne, inwestycje prywatne i działalność filantropijna pełnią role, do których najlepiej się nadają, a ludzie dotknięci skutkami zmian klimatycznych mają realny wpływ na to, jakie projekty otrzymują dofinansowanie.


